Wielowymiarowość

Stworzenie niniejszego artykułu od dawna miałem gdzieś z tyłu głowy, jednak nie planowałem pisać go prędko, ponieważ podjęta tutaj tematyka zdecydowanie nie będzie należała do najłatwiejszych i nie jest też w dużym stopniu związana z tematyką tej strony. Wasze komentarze na mojej stronie i e-maile, które do mnie wysyłacie pokazują mi jednak jak ważne jest opublikowanie informacji, które tutaj postaram się zawrzeć i wytłumaczyć, ponieważ omawiał będę fundamentalne zasady funkcjonowania bardzo dużej części Astralu, który oparty jest na wielowymiarowości. Informacje zawarte w tym artykule będą też jakimś tłem wszystkiego co do tej pory powiedziałem i tłem prawie wszystkiego o czym będę mówił.

Zrozumienie spraw opisanych w tym artykule jest kluczowe do tego, żeby rozumieć podstawowe związki przyczynowo-skutkowe dotyczące Astralu. Nie widzę też możliwości, żeby Obenauta nie był świadomy opisanych tu rzeczy, a jednocześnie uważał siebie za podróżnika, który rozumie strukturę i sposób funkcjonowania Astralu.

Porozmawiajmy więc sobie o wielowymiarowości rozumianej jako rozszerzenie znanej nam Czasoprzestrzeni i o skutkach takiego rozszerzenia. Postaram się używać najbardziej przystępnego języka jaki tylko jest tutaj możliwy, bo zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy z Was jest ścisłowcem. Dla niektórych z Was zapewne większość spraw, o których tutaj napiszę jest znana i nie wniesie zbyt wielu nowych informacji, ale i tak zapraszam do przeczytania.

I. Omówienie wymiarów.

Aby mówić o tym jakie konsekwencje dla 4-wymiarowych istot ma istnienie dodatkowych wymiarów, należy opowiedzieć o każdym kolejnym wymiarze zaczynając od pierwszego, ponieważ jak sądzę da to pewne pojęcie o tym jak bardzo ograniczeni jesteśmy będąc zamkniętymi w 4-wymiarach.

Informacje zawarte w tym dziale nie mają na celu tłumaczenia jak funkcjonują 4 znane nam wymiary, ale to jakie konsekwencje może mieć spotkanie istoty funkcjonującej w większej ilości wymiarów niż robimy to my, oraz jak bardzo możemy nie zrozumieć tej istoty, dopóki, dopóty nie zacznie ona na potrzeby komunikacji funkcjonować w dostrzegalnych przez nas wymiarach.

Jeden wymiar:

Wyobraźmy sobie hipotetyczną, jednowymiarową przestrzeń, która jest po prostu linią prostą. Do zobrazowania całości wymyśliłem istotę, która nazywana jest Piłką, choć w jednym wymiarze Piłka nie zdaje sobie sprawy z tego, że tak naprawdę jest Piłką - postrzega siebie raczej jako kropkę - nie czuję się zatem absolutnie przestrzenną figurą jaką jest trójwymiarowa Kula. Jednowymiarowa przestrzeń jest linią prostą, na której nasza Piłka może się znajdować i może znajdować się w dowolnym punkcie tej linii i odwrócona może być w dowolnym kierunku - choć są to tylko dwa kierunki "przód" i "tył". Piłka jednak nie wie, że ktoś (my) ją właśnie teraz obserwuje z boku, czyli z dodatkowego wymiaru, ba, Piłka nawet nie wie, że ma jakiś bok. Cały świat Piłki to to co widzi przed sobą i za sobą - i to w bardzo ścisłej, prostej linii. Nie wie też o tym że coś może znajdować się nad nią, lub pod nią, więc jeżeli do świata Piłki dostałaby się istota 2-wymiarowa, która może znajdować się na dowolnym punkcie osi X naszej Piłki i na dowolnym punkcie osi Y, czyli drugiego wymiaru (szerokość), to ta istota mogłaby podglądać naszą Piłkę z boku w ten sposób, że ta nie zdawałaby sobie sprawy, że ktoś ją ogląda - w końcu nasza Piłka nie potrafi odwrócić głowy na boki, a nawet gdyby z trudem to zrobiła, to i tak nic by tam nie zobaczyła, bo nie potrafi dostrzec tego dodatkowego wymiaru. Nasz 2-wymiarowy podróżnik, mógłby rzucić w naszą Piłkę z boku kamieniem, który unicestwiłby Piłkę, a ta nawet nie zdawałaby sobie sprawy z tego co ją spotkało.

Dwa wymiary:

Opisany wcześniej podróżnik potrafi dostrzegać i funkcjonować w 2-u wymiarowej przestrzeni, czyli na osi X i Y. Nie potrafi się płynnie poruszać, ponieważ do tego potrzebny jest dodatkowy wymiar, czyli czas - ruch jest przecież ciągiem zdarzeń, w których na przestrzeni czasu zmienia się położenie. Uprośćmy jednak sprawę i załóżmy, że nasz podróżnik potrafi w jakiś sposób się poruszać. Wyobraźmy go sobie jako sześcian, który porusza się po płaskim stole, a my obserwujemy go z góry. Nasz podróżnik będzie więc potrafił poruszać się w dowolnym kierunku stołu, ale nadal nie potrafi spojrzeć w górę, bo nie ma dostępu do trzeciego wymiaru. Nasz sześcian nie wie, że jest sześcianem - myśli, że jest kwadratem, bo tylko te dwa obszary zauważa, czyli długość i szerokość. Brakuje mu dostępu do trzeciego wymiaru, który stworzyłby z niego figurę przestrzenną, trójwymiarową. Sześcian postrzega Piłkę nie jako punkt, tylko jako koło, płaski dysk.


Do krainy Sześcianu wkracza Oktahedron, który jest strukturą trójwymiarową - swoją drogą, Oktahedron to ładne słowo, prawda? 🙂 mi się podoba. Oczywiście nasz Kwadrat uważa, że Oktahedron jest przedstawicielem jego gatunku, w końcu z jego, płaskiej perspektywy te dwa chłopaki wyglądają tak samo (czyli patrząc na obraz z góry, na płasko, gdzie dostrzegamy tylko 2 wymiary).




Oktahedron wykorzystuje jednak swój dodatkowy wymiar i unosi się w górę. Dla naszego Sześcianu (vel. Kwadratu) całkowicie zniknął z pola widzenia - po prostu rozpłynął się w powietrzu. Oktahedron patrzy z góry na nasz Sześcian (vel. Kwadrat) i rzuca na niego ogromny kamień. Bum. Z Sześcianu zostaje mokra plama. Mokra plama, która do końca nie zdawała sobie sprawy z tego, że z góry leciał na niego kamień. Z jakiej, góry zapyta Sześcian, przecież żadna góra nie istnieje - a przynajmniej on jej nie dostrzega.

Trzy wymiary:

W tej bajecznej przestrzeni żyje sobie nasz Oktahedron, który dostrzega trzy wymiary i tak też postrzega swoich towarzyszy - tylko on wie, ze Kwadrat to sześcian, a Piła nie jest punktem tylko Kulą. Oktahedron potrafi przebywać w dowolnym położeniu osi X, Y, Z, ale zjawisko czasu, który jest czwartym wymiarem dla niego nie istnieje. Oktahedron nie wie czym jest przeszłość i czym jest przyszłość. Zdarzenia, których doświadcza nie mają logicznego ciągu, Oktahedron nie wie też ile czasu minęło pomiędzy jego kolejnymi zmianami jego położenia w układzie X,Y,Z, ponieważ nie zdaje sobie sprawy z istnienia czwartego wymiaru. Czy pomiędzy zmianą położenia minęła sekunda czy milion lat? Oktahedron tego nie wie, a przecież w tym przedziale czasu wiele mogło się zdarzyć - mógł na przykład pojawić się ktoś, kto dostrzega wymiar czasu i ten ktoś po prostu mógłby ściągnąć Oktahedron z jego układu X,Y,Z wykasować go i sprawić, że on nigdy nie istniał.

Cztery wymiary:

Czyli wszystko to co my znamy jako ludzie. Nie potrafimy sobie wyobrazić dodatkowego wymiaru, tak samo jak nasi przyjaciele: Piłka, Sześcian i Oktahedron nie potrafili sobie wyobrazić, że istnieje dodatkowy wymiar. Przyniosło im to zgubę, ale też nie byli świadomi tego, że sami nie są istotami zamkniętymi w dostrzegalnych przez nich wymiarach, tylko współistnieją również w innym wymiarze.

Piłka postrzegała siebie jako kropkę/punkt, Sześcian postrzegał siebie i kolegę Oktahedrona jako kwadraty, a Oktahedron nie zdawał sobie sprawy z tego, że pomiędzy jego kolejnymi przemieszczeniami w układzie X,Y,Z zachodzi zjawisko czasu, które może mieć większą lub mniejszą wartość i w trakcie której może wydarzyć się coś dodatkowego.

Bohaterem czwartego wymiaru będzie Człowiek. Człowiek może zgnieść kamieniem wcześniej wymienione istoty w ten sposób, że one nawet nie będą sobie zdawały sprawy z tego, że coś im grozi… cóż, tak samo jak Człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego, że istota, która ma dostęp do tylko jednego, dodatkowego wymiaru może z nami zrobić co jej się tylko podoba i człowiek pozostanie kompletnie bezsilny. Nie mamy szans na to, aby zauważyć kamień, który palnie nas w czoło i który nadleci z piątego wymiaru.

Jak zatem można wyobrazić sobie kolejny, piąty wymiar? Możemy go sobie wyobrazić jako znikający punkt. Piłka widziała tylko to co znajduje się przed nią, w linii prostej. Jeżeli kwadrat zszedł z tej linii wzroku Piłki to przestawał być dla niej widoczny. Wyobraźmy więc sobie, że jesteśmy na rozległej polanie. Patrzymy przed siebie i widzimy jedynie horyzont. Robimy krok do przodu i kilka metrów od nas pojawia się ściana. Robimy kolejny krok do przodu, a ściana znika. Krok do tyłu, ściana znów jest widoczna. W naszej głowie rodzi się myśl, że z tym światem coś jest nie tak, raz ściana istnieje, ale pół metra bliżej tej ściany już jej nie dostrzegamy. Ściana jednak w rzeczywistości cały czas jest w tym samym miejscu, nie porusza się i nie znika. To nasza percepcja ograniczona do 4-ch wymiarów potrafi ją dostrzec tylko z pewnej perspektywy. Jest to zdecydowanie sytuacja, której człowiek nie będzie w stanie objąć swoim rozumiem, ani nawet badać tego zjawiska przy pomocy jakichkolwiek dostępnych mu narzędzi w 4-wymiarowej przestrzeni.

A czy dodatkowe wymiary istnieją, zgodnie z wiedzą akademicką? Tak, istnieją. Już wiele lat temu zostało to udowodnione w matematyczny sposób, a kilka lat temu fizycy, którzy zdobyli nagrodę Nobla (ale nie za to odkrycie) eksperymentalnie, na razie w skali subatomowej dowiedli istnienia kolejnego wymiaru – którego nie dostrzegamy i nie rozumiemy. (źródło)

Podajmy tutaj prosty przykład – elektron przeskakuje z jednej orbity na drugą, nigdy nie będąc pomiędzy nimi. To wiedza ze szkoły podstawowej. Pytanie jednak brzmi w jaki sposób przemieszcza się pomiędzy orbitami, czy on się teleportuje? Nie. Dokonuje ciągłego, liniowego ruchu, ale my nie potrafimy dostrzec tego ruchu, widzimy tylko nagły przeskok, który trwa dokładnie 0 sekund (oczywiście pod specjalnym mikroskopem), ponieważ ruch pomiędzy orbitami jądra atomowego odbywa się w dodatkowym, niedostrzegalnym dla nas wymiarze. Czy ten wymiar zatem pojawia się i znika w momencie ruchu elektronu? Nie. Dodatkowy wymiar istnieje w sposób ciągły i dotyczy każdego atomu wszechświata fizycznego. Każdego atomu, czyli również tych, z których zbudowani są ludzie. Stale więc przebywamy w dodatkowym wymiarze, ale nasza ograniczona percepcja nie dostrzega tego.

Podejmijmy kolejną próbę wyobrażenia sobie dodatkowego wymiaru. Rozwińmy kropkę/punkt tak, aby jednym z jej stadiów rozwoju był sześcian i przejdźmy przez kolejne wymiary przestrzenne. A więc mamy: Kropkę, która przechodzi przez kolejny wymiar i staje się Linią. Linia staje się Kwadratem, a Kwadrat w kolejnym wymiarze jest Sześcianem. A co jest dalej? Dalej jest 4-wymiarowy hipersześcian, ale ta nazwa mi się nie podoba; inną nazwą 4-wymiarowego hipersześcianu jest Tesserakt. Prawda, że ta nazwa brzmi godniej? Nie jesteśmy w stanie nakreślić Tesseraktu, bo to bryła 4-wymiarowa, a na kartce możemy narysować maksymalnie 3-wymiarowe bryły. Podejmijmy jednak taką próbę i zwizualizujmy sobie to jakoś.


(Kliknij w obrazek, aby go powiększyć, źródło: Wikipedia)

Na płasko mógłby wyglądać mniej więcej tak, ale co jeżeli chcielibyśmy zwizualizować go sobie jako obracająca w trójwymiarze bryła? Jak np. taki wirujący sześcian, który łatwo sobie wyobrazić. Wysilmy swoje szare komórki i myślenie abstrakcyjne. Ta dam, o ile nie jesteście Obenautami, którzy mają wprawę w obcowaniu z piątym wymiarem, to od razu powiem Wam, że zrobiliście to źle, bo przewyższa to zdolności percepcyjne jakiegokolwiek człowieka. Poniższa animacja prezentuje w jaki sposób przestrzennie Tesserakt mógłby się prezentować. Zwróćcie uwagę na to, że wewnętrzny sześcian zachowuje się w nieprzewidywalny i nielogiczny sposób. Czy zatem bryła, która kompletnie łamie znaną nam logikę ma prawo istnieć? Tak ma i zostało to udowodnione matematycznie. Matematyka to królowa nauk i nie ma co z nią dyskutować. Ja próbowałem będąc młodym, jurnym studentem i cóż, zawsze wychodziłem na ignoranckiego, ograniczonego i niedouczonego kretyna, także więcej już wytykania błędów matematyce jako takiej, nigdy nie popełnię 😛


Źródło: Wikipedia

W bardzo prostym twierdzeniu można powiedzieć, że w n-wymiarowym hipersześcianie (czyli niekoniecznie musi on być 4-wymiarowy, może być tak naprawdę x-wymiarowy (czyt. dowolnie wymiarowy ale większy niż 3) z każdego jego wierzchołka wychodzi n prostopadłych do siebie krawędzi.

Niestety matematycy obecnie nie doszli jeszcze do takiego punktu poznania matematyki, żeby byli w stanie obalić poprzednie twierdzenie na rzecz nowego twierdzenia (i jednocześnie udowodnić to nowe twierdzenie), które brzmi: W n-wymiarowym hipersześcianie z każdego wierzchołka wychodzi n prostopadłych do siebie krawędzi, które są jednocześnie równoległymi krawędziami w każdym z n-1 wymiarów. Tą informację posiadam oczywiście z Astralu, bo na Ziemi też nie jestem w stanie obronić tego twierdzenia, mój mózg nie daje rady, ale za ok. 70 lat ludzkość będzie w stanie obronić tą „moją” tezę i wtedy jeżeli ktoś trafi na tą stronę internetową to zacznie się zastanawiać skąd ten gość o tym wiedział, a może tylko tak sobie to napisał i akurat jest to zgodne z prawdą? Dla Obenautów, którzy posługują się matematyczną analityką w badaniu innych wymiarów to twierdzenie jest tak oczywiste i tak dobrze rozumiane, że jakakolwiek dyskusja na ten temat nie ma większego sensu, tak samo jak dla ludzi nie ma sensu udowadnianie, że 1+1 to 2.

Wróćmy jednak do naszych n-wymiarowych przyjaciół i wysnujmy śmiałą tezę, że Piłka przeżyła uderzenie kamieniem, a wraz z guzem na głowie pojawiła się w niej myśl, że ten guz jest wynikiem czegoś, co przyleciało do niej z obcego świata. Piłka doznaje wibracji, opuszcza swoje ciało fizyczne (czy raczej swoją kulę fizyczną) i dostaje się do 4-wymiarowej przestrzeni. Jest oczarowana tym co widzi; najpierw dostrzega, że nie jest nic nieznaczącą kropką, tylko, że jest kołem. Po chwili zaczyna jednak dostrzegać, że gdzie tam, jakim kołem, jest Kulą! Piękną i błyszczącą… a do tego wszystkiego ta Kula potrafi podróżować w przeszłość i w przyszłość. Marzeniem Kuli jest powrót do swojego 1-wymiarowego świata i odnalezienie gagatka, który rzucił w nią kamieniem. Przenosi się więc do 2-u wymiarowej przestrzeni, w której ten gagatek mieszka. Spotyka tam owy Sześcian, który myśli, że jest kwadratem. Piłka jest jednak teraz o wiele mądrzejsza i świadoma, nie chce się już mścić na Sześcianie, chce mu jakoś pomóc, chce go uświadomić w tym, że on nie jest Kwadratem tylko Sześcianem, ale wszystko co on ma jej do powiedzenia to: „głupia ty, co ty opowiadasz, nie jestem żadnym Sześcianem, bo co to niby znaczy. Jestem kwadratem… i jestem z tego dumny!” Gdybym był sześcianem, to kwadratowi naukowcy z mojego świata dawno by to odkryli. Piłka próbuje więc podejść Sześcian i wziąć go sposobem: Sześcianku – mówi – nie jesteś żadnym prostym kwadratem, jesteś złożonym Sześcianem i z tego powinieneś być dumny! – kwadratowy prostak odpowiada: daj mi spokój, pleciesz głupstwa, gdybym był jakimś tam Sześcianem to wiedziałbym o tym i czułbym to, więc zamiast gadać daj mi naukowe dowody tego, że jestem sześcianem. W umyśle piłki pojawia się myśl: „nie jestem mu w stanie tego udowodnić, bo jego 2-wymiarowy świat nie jest w stanie odkryć 3-go wymiaru”. Piłka odpuszcza dalszą rozmowę, bo wie, że nie jest w stanie wytłumaczyć Kwadratowi czegoś, czego on nie doświadczył i co jest poza jego zdolnościami rozumowania. Rozmowie Piłki z Kwadratem przysłuchiwał się inny Kwadrat, który w napływie ekscytacji i poczucia stania na progu czegoś nieznanego zaczyna zadawać Piłce masę pytań. Piłka bogatsza o swoje poprzednie doświadczenie odpowiada drugiemu Kwadratowi: „mam pewną wiedzę, ale nie podzielę się nią z Tobą, bo i tak tego nie zrozumiesz”. Drugi Kwadrat na to: mądrala, wiesz, ale nie powiesz, po to co w ogóle ze mną rozmawiasz? Piłka na to: – rozmawiam, bo sam tą rozmowę podjąłeś. Nie zrozumiesz tego co mam Ci do przekazania, ale mogę Cię nauczyć jak możesz opuścić swój fizyczny kwadrat i doświadczyć tego co ja wiem i co rozumiem, ale czego nie mam możliwości Ci przekazać słowami w Twoim świecie. Kiedy sam tego doświadczysz, nie będziesz potrzebował ode mnie żadnych dodatkowych informacji i wyjaśnień, bo nagle wszystko stanie się dla Ciebie jasne, a po powrocie do Twojego ciała mimo, że będziesz widział siebie jako kwadrat, to będziesz miał świadomość, że jesteś sześcianem.

 

Doświadczając Astralu będąc w stanie OOBE, doświadczamy dodatkowych wymiarów, które rozszerzają te, które już znamy. Czas za sprawą dostrzegania go z perspektywy dodatkowego wymiaru przestaje być prostą linią wypełnioną zdarzeniami, a zaczyna być kołem, splecionym z ogromnej ilości nici, które wzajemnie na siebie wpływają. Przestrzeń i materia stają się plastyczne i dostrzegamy, że możemy mieć na nie nieograniczony wpływ za sprawą naszych myśli. Możemy z energii tworzyć materię i z dowolnej materii energię, a jako, że nasze ciało astralne jest wypełnione ogromnymi ilościami różnych typów energii, to w odpowiednich przestrzeniach możemy z naszych myśli tworzyć realne, fizyczne, materialne kształty – tak się właśnie dzieje m.in. w obszarach, do których trafiamy mając świadome sny.

Jeden z przykładów obrazujących czas jako koło może być moja umowa, którą kiedyś zawarłem z moim MTJ-em. Poniżej wklejam mój komentarz, który udzieliłem Tomkowi w ramach odpowiedzi na Jego pytanie dotyczące tego, na czym konkretnie polega moja umowa z MTJ-em. Komentarze Tomka i mój pojawiły się pod artykułem pt. „Czy doświadczać OOBE i jak to robić?”

Kiedyś, dawno temu [MTJ] powiedział mi, że przekaże mi swoją wiedzę, ale muszę być świadomy tego, że kiedyś nie będzie miał mi już nic więcej do powiedzenia i ja, znając moją ścieżkę rozwoju będę musiał podążać nią sam, żeby zamknąć okrąg, którego wycinkiem jest pomoc ze strony MTJ-a. Kolejnym wycinkiem okręgu, musi być moje nauczanie innych tego, co sam już wiem co pozwoli mi spojrzeć na to co wiem z odmiennych perspektyw. Na sam koniec ogromnie długiej przygody będę już na tyle świadomą istotą, że pewnego dnia, przyjdzie do mnie pewien, młody, nastoletni podróżnik o imieniu Mateusz. Mateusz z lekkim strachem i ekscytacją zapyta mnie kim jestem, a ja odpowiem mu z rumieńcem na twarzy – Mateuszu, długo czekałem na tą chwilę i miło jest mi Cię poznać, jestem Twoim MTJ-em i być może trudno będzie Ci to teraz zrozumieć, ale kiedyś byłem Tobą.

Jeżeli kogoś zastanawia jak wielkie pokłady energii drzemią w naszych ciałach astralnych to na ten moment powiem tylko tyle, że każde ciało astralne ma skondensowaną energię, która jest znacznie większa od sum wszystkich energii występujących we wszechświecie fizycznym… ale żeby sobie uzmysłowić to, jak duża to energia, to musimy porozmawiać o liczbach.

II. Liczby, rozmiary i odległości.

Astral jest ogromny. Ale co to znaczy „ogromny”? Czy ogromny to znaczy, że jest większy od wszystkiego co dostrzegamy? Gdyby nagle Astral miał być po stokroć większy od wszystkiego co dostrzegamy to musiałby skurczyć się do tak małych rozmiarów, że sens jego istnienia prawdopodobnie zniknąłby. Zostawmy jednak te abstrakcyjne sformowania i skupmy się na przykładach.

Ziemia, nasza planeta. Każdy z nas mieszka w mniejszej lub większej miejscowości, która zapewne skrywa wiele miejsc, o których istnieniu nawet nie wiemy. Polska. Większość osób odwiedzających moją stronę internetową mieszka w Polsce. Gdyby ktoś chciał spacerem przejść Polskę od Zakopanego do Gdyni, to zajęłoby mu to 5 dni ciągłego marszu, bez snu i postojów – wyobrażacie sobie ile w tym czasie mógłby mieć przygód, które mogłyby go jako człowieka na nowo ukształtować? A gdyby człowiek chciał przejść całą Ziemię po równiku? Zajęłoby to około 280 dni bez żadnego odpoczynku. No, a co gdyby człowiek chciał przejść się spacerkiem z Ziemi na Księżyc? (uśredniając jego odległość od Ziemi) Byłoby to ponad 7 lat ciągłego marszu. Nie zapominajmy, że ciągle jesteśmy w naszej najbliższej przestrzeni, a tu pyk, 7 lat, jak minęło Wam ostatnie 7 lat życia?

 

Układ Słoneczny – oddajmy hołd Plutonowi i załóżmy, że jest ostatnią planetą naszego układu planetarnego, czyli Układu Słonecznego. Spacerek na Pluton? Czemu nie, zająłby ponad 109 tysięcy lat, a przecież nadal jesteśmy tylko i wyłącznie w obszarze znanego prawie wszystkim modelu Układu Słonecznego. Nikt normalny jednak spacerkiem na Pluton wybierał się nie będzie, więc wsiadamy w rakietę. Ale nie w byle jaką rakietę – w rakietę, która osiąga maksymalną prędkość jaką można osiągnąć w naszym 4-wymiarowym wszechświecie, czyli prędkość światła. Stworzenie takiej rakiety nie jest możliwe, ale spacer na Pluton też nie, więc załóżmy, że taką rakietę mamy. Przypomnę raz jeszcze, że prędkość światła to największa prędkość jaką możemy osiągnąć poruszając się w 4-ch wymiarach i dotyczy to zarówno ludzi jak i super rozwiniętych kosmitów z innych planet, a prędkość ta wynosi 1,080,000,000 km/h (~ 1 mld km/h) – dla uściślenia ta prędkość dotyczy fotonów nie posiadających masy, no ale załóżmy, że nagniemy prawa fizyki i zbudujemy taką rakietę. Podróż taką rakietą na Pluton zajęłaby ok. 5 godzin, więc nie jest źle.

Najbliższa gwiazda z poza Układu Słonecznego – czyli Proxima Centauri, na tą gwiazdę lecielibyśmy naszą super rakietą ponad 4 lata. A w ramach ciekawostki powiem, że rakiety przewożące ludzi osiągnęły maksymalny wynik na poziomie prawie 40 tys. km/h więc użyjmy tych danych. Podróż na Pluton zwykłą rakietą zajęłaby ponad 16 lat (gdyby lecieć w linii prostej, a na rakietę nie działałyby żadne zewnętrzne siły grawitacyjne, ale zostawmy takie dokładne analizy), a na Proxima Centauri zajęłaby ponad 27 tys. lat. Wyobrażacie sobie podróż trwającą 27 tys. lat? Oczywiście uzyskanie o wiele większych prędkości niż 40 tys. km/h nie jest dużym problemem, ale skupmy się na razie na tym co ludzkości udało się osiągnąć w lotach załogowych.

No dobra, ale cały czas jesteśmy tylko w bardzo małym wycinku naszej przestrzeni fizycznej, w końcu nasze Słońce i Proxima Centauri są stosunkowo blisko siebie posługując się jednostkami astronomicznymi.

Idźmy więc dalej, nasza galaktyka – cudowna Droga Mleczna, która zamieszkana jest przez tysiące wysoko rozwiniętych ras. Galaktyka to zbiór grawitacyjnie powiązanych ze sobą gwiazd, czy bardziej ogólnie mówiąc różnych materii.

Wiedza akademicka szacuje, że w naszej Galaktyce, w Drodze Mlecznej jest w uśrednieniu 250 miliardów gwiazd. Pozwólcie, że posłużę się cyframi, 250 miliardów to: 250,000,000,000. Sporo co? A prawie każda z tych gwiazd ma swoje układy ciał niebieskich, czyli tak bardzo nieprecyzyjnie mówiąc, możemy założyć, że takich Układów Słonecznych w naszej galaktyce jest 250,000,000,000. No sporo, sporo. W ramach ciekawostki powiem, że licząc wg. punktu czasowego zgodnego z materią układu odniesienia, do którego należy Ziemia, obecnie w naszej galaktyce jest ponad 430 miliardów gwiazd (czyli jeszcze o 180 miliardów więcej), ale dla ułatwienia posługujmy się wiedzą akademicką, a nie tą, którą posiadam z moich podróży astralnych.

Polatamy rakietą po Drodze Mlecznej? Gdybyśmy chcieli przelecieć z jednego końca na drugi koniec Drogi Mlecznej, to podróż tą super rakietą świetlną trwałaby ok. 110 tys. lat. Biblijny Jezus urodził się trochę ponad 2,000 lat temu i zobaczcie ile się zmieniło na Ziemi od tego czasu. Ile epok historycznych, ile zmian społecznych, wojen itd. A to tylko 2, a nie 110 tys. lat.

Ale co tam nasza galaktyka, co z innymi galaktykami, ile ludzkość ich w ogóle „zna”? Jako ludzkość możemy obecnie poznać jedynie niesamowicie małą część całego wszechświata fizycznego. Co więcej, wszechświat fizyczny rozszerza się w tempie równym prędkości naszej super rakiety, zatem, co smutne, dołujące i ograniczające – jako istoty 4-wymiarowe nigdy nie będziemy w stanie dotrzeć na skraj wszechświata fizycznego, żeby dowiedzieć się co kryje się za jego granicą.

Spójrzcie na poniższe zdjęcie, nazywa się Hubble Legacy Field. Jest to najbardziej szczegółowe zdjęcie przestrzeni kosmicznej jakie wykonała ludzkość. NASA potrzebowała 16 lat żeby skompletować ten obraz, tworząc go z 7500 pojedynczych zdjęć wykonanych przez teleskop Hubble-a. Każda z plamek, kropek i spirali widocznych na tym zdjęciu to jedna galaktyka choć i tak trudno dostrzec wszystkie, wszak na tym zdjęciu jest ich około 265 tysięcy. 265,000 galaktyk, a my nie potrafimy pojąć rozmiaru nawet jednej z nich.

Zdjęcie Hubble Legacy Field.


(Kliknij w obrazek, aby go powiększyć, źródło: hubblesite.org)

… oraz stosunek do wielkości wszechświata fizycznego:

250,000,000,000 gwiazd w Drodze Mlecznej, a wszystkie one przedstawione w formie jednej, małej kropki na powyższym zdjęciu. To ogromna ilość, mimo, że jestem matematykiem, to ta liczba znacząco przewyższa możliwości mojego wyobrażenia sobie tej liczby pod postacią czegoś innego niż tylko suchych cyfr. Gdyby człowiek chciał spędzić tylko 1 sekundę na każdej z tych gwiazd, to musiałby żyć przez prawie 8 tysięcy lat.

Nie będę podejmował się liczenia ile gwiazd jest w całym Wszechświecie fizycznym, ponieważ nie ma to najmniejszego sensu. Zostańmy więc tylko przy tej nic nieznaczącej w skali wszechświata kropce, jaką jest nasza galaktyka, Droga Mleczna i jej 250,000,000,000 gwiazd.

Astral. Jak duży jest właściwie Astral? Nie sposób odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ Astral swoją powierzchnią rozchodzi się na wielowymiarowej płaszczyźnie. Pamiętacie jeszcze korzyści jakie osiąga istota potrafiąca dostrzegać o jeden wymiar więcej niż inne istoty? Podczas jednej z moich rozmów z MTJ-em, ten zdradził mi, że on nie jest w stanie dotrzeć do nikogo, kto wiedziałby ile tak naprawdę jest wszystkich wymiarów świat Astralnego, ale istota, z którą może się mój MTJ komunikować i która wie o tej sprawie najwięcej, zdradziła mu, że przestrzeni, które można zakwalifikować jako wymiary zgodnie z ludzkim postrzeganiem tego zjawiska jest 36. Tyle potrafiła zbadać tamta istota, jednak dodała, że tych wymiarów w kierunku źródła Astralu jest jeszcze spora ilość jednak nie potrafiła tej liczby oszacować.

Dodatkowe wymiary mają to do siebie, że potrafią w dużym stopniu zakrzywiać wymiary im podległe, dlatego też będąc w ciele astralnym, w niektórych rejonach Astralu możemy przebywać w odczuciu prze wiele dni, a po powrocie do ciała fizycznego okaże się, że nie było nas kilkanaście minut. Dokładnie takie samo zjawisko zachodzi w stosunku do rozmiaru czegoś, co możemy nazwać materią. Dodatkowe wymiary mogą zwielokrotnić wykładniczo rozmiar Astralu, a przypominam, że tych wymiarów jest ogromna ilość, bo minimum 36, w stosunku do 4-ch, które znamy jako ludzie.

Rzucam więc liczbę i tezę, i jak ktoś chce to niech mnie przebija – od razu powiem, że rzuciłem po prostu to, co przyszło mi na myśl, bez żadnej głębszej analizy. A więc: Astral, w stosunku do powierzchni wszechświata fizycznego jest tryliard (1,000,000,000,000,000,000,000) razy większy – choć to zapewne tak mocno niedoszacowana (w dół) wielkość, że zostałbym przez istoty z głębi Astralu wyśmiany (gdyby oczywiście te istoty wykazywały tak niskie cechy jak pycha – nie, nie wykazują 😉 ).

Zagotowały się Wam mózgi w wyniku próby ogarnięcia i wyobrażenia sobie tak abstrakcyjnie wielkich liczb? Man nadzieję, że Wasze mózgi nie, ale przyznam, że mój się zagotował.

Uf, tyle o liczbach, to teraz porozmawiajmy sobie o nonsensach. Przedstawię Wam listę pytań, które Obenauci dostają dosyć często, od osób, którym nie było dane doświadczenie Astralu w takim stopniu, żeby samodzielnie poznać odpowiedzi na te pytania.

III. Pytania dotyczące Astralu.

Autor powyższej grafiki: Gary Tonge / visionafar.com

1. Jak duży jest Astral?

– No jest duży i tyle, nie wdawajmy się w szczegóły 🙂

 

2. Czy znasz hierarchię istot w Astralu i możesz ją opisać?

– Znam, ale nie, nie mogę jej opisać, bo moje ciało fizyczne (mózg fizyczny) nie pamięta dokładnie tej struktury, ale zakładając, że spamiętałbym całą, to wymienienie wszystkich, kolejnych szczebli i powiązań zajęłoby mi zapewne kilka lat ciągłego mówienia. Będąc natomiast w stanie OOBE pamięć działa inaczej niż ta fizyczna i tam dokładnie znam i rozumiem całą strukturę hierarchiczną.

 

3. Dlaczego niektóre osoby twierdzą, że Astral to tylko jedna z części rzeczywistości i w Astralu jest jeszcze coś głębszego?

– Nie wiem dlaczego tak twierdzą – być może uważają że Astral jest mały i trzeba tworzyć nowe nazwy, żeby powiększyć jego rozmiar? 🙂 Istoty, które spotykałem w Astralu i z którymi podejmowałem ten wątek, zawsze twierdziły, że określenie Astral jest równoważnikiem słowa „wszystko”. Wszystko zatem nie dzieli się na części, tylko jest ich sumą – taki paradoks słowny.

 

4. Jaki stosunek w hierarchii wykazuje człowiek do swojego MTJ-a?

– Drabina jest naprawdę bardzo długa, natomiast MTJ w stosunku do człowieka jest po prostu kolejnym stopniem drabiny. MTJ ma nad sobą inną istotę, ta kolejną i tak co jeden stopień na drewnianej drabinie sięgającej z ziemi do chmur.

 

5. Gdzie więc w tym wszystkim jest Bóg i czy nas słyszy?

– Astral w swoim ścisłym, najgłębszym jądrze jest czystą, energią, która nie wykazuje cech samoświadomości, jest to więc po prostu ogromna „bateria”. Bóg przez duże „B” jest zapewne zbiorową świadomością istot, które żyją zaraz przy tym wysoko energetycznym jądrze – i jednocześnie znajduje się na samym szczycie wcześniej wymienionej drabiny.

Czy zatem jest sens prosić tego Boga przez duże „B” o pomoc? Nie 🙂 każdy MTJ ma tak wystarczającą wiedzę o budowie i funkcjonowaniu wszechświata fizycznego, że bez większego trudu sam stworzyłby taką przestrzeń. Pamiętacie ilość gwiazd w Drodze Mlecznej? To naprawdę cholernie skomplikowana struktura – a dla MTJ-a stworzenie takiego wszechświata to pstryknięcie palcami. Nie musimy zatem w naszej świadomości próbować kontaktować się z Bogiem przez duże „B” żeby uzyskać odpowiedzi na tak błahe z całej przedstawionej tu perspektywy, pytania pt.: „jak odnaleźć cel w moim życiu?”. Próbujmy się kontaktować z MTJ-em, a na kontakt z Bogiem kiedyś przyjdzie czas – gdy już będziemy w pełni rozumieli po co ten kontakt miałby nastąpić.

Nie, to co możemy nazwać Bogiem nie słyszy nas. Radiacja kolejnych szczebli drabiny wzrasta w tak ogromnie wykładniczym stopniu, że Bóg nie jest w stanie przechwycić i przetworzyć naszych „modlitw” – nadajemy na zupełnie innych częstotliwościach i działa to w dwie strony. Nie znaczy to jednak, że jesteśmy osamotnieni w tym co robimy, należy jednak mierzyć siły i potrzeby na zamiary.

W temacie próby rozmowy z Bogiem przypomina mi się anegdotka z moich nastoletnich lat. Dawno temu, dosyć popularną platformą (potocznie mówiąc) komunikacji sieciowej była usługa o nazwie IRC. Taki powiedzmy czat online. Jako nastolatek przesiadywałem w pokojach dla programistów i tam też obserwowałem pewne, ciekawe zjawisko. Do pokoju czatowego dla programistów wchodziły osoby, które od razu pytały czy są w pokoju może jacyś wybitni programiści mający wieloletnie doświadczenie, bo mają problem, z którym nie mogą sobie poradzić… po czym okazywało się, że problem był tak błahy, że wybitnym programistom szkoda byłoby w ogóle zawracać głowę, bo z przedstawioną problematyką bez trudu radzili sobie inni początkujący programiści. Trochę właśnie tak wygląda nasza chęć dzielenia się naszymi bardzo ważnymi i bardzo trudnymi sprawami z Bogiem przez duże „B”. Te sprawy są niestety trudne i ważne często jedynie z naszej perspektywy i to jedna ze spraw, które warto rozumieć jeżeli chcemy rozwijać się duchowo.

 

6. (Pytanie z serii Perełka) Dlaczego różni Obenauci różnie opisują miejsca, które odwiedzili w Astralu?

Pomińmy to, że opisy miejsc są zazwyczaj swobodnymi interpretacjami tego co widzi obserwator. Jak opisalibyście wieżę Eiffla tak, żeby każdy kto nigdy tej wieży nie widział, od razu miał przed oczami dokładnie to miejsce, które Wam było dane zobaczyć? Wiemy już, że Astral jest niewyobrażalnie duży. Jeżeli któryś z nie do końca wprawionych Obenautów dotarł do miejsca, które opisał jako świetliste miasto i inny Obenauta też opisał jakieś świetliste miasto, albo po prostu ich opisy nie precyzowały lokalizacji tego miejsca, to wiedząc, że Astral jest niewyobrażalnie ogromny dlaczego zakładamy, że oni opisali to samo świetliste miasto? Sam świetlistych miast wydziałem dziesiątki i próbując opisać wdawać się w szczegóły ich funkcjonowania i topografii faktycznie różnice będą ogromne. Czy zatem warto w ogóle podejmować się opisu tych miejsc? I tak i nie, w zależności od naszego celu i grupy odbiorców. Uważam, że Obenautom, którzy potrafią tam dotrzeć lepiej jest dać ogólny zarys i charakterystykę tego miejsca wraz z identem tego miejsca (nie da się tego zrobić na planie fizycznym), a osobom, które dopiero chcą albo dopiero rozpoczynają przygodę z poznawaniem przestrzeni astralnej warto opisać nietypowe aspekty tego miejsca w stosunku do miejsc znanych z fizyczności i podkreślić, że to jedno z wielu tego typu miejsc, które mogą występować w Astralu – tak, aby uniknąć niepotrzebnych niedomówień.

Nie jestem pewien czy dobrze przełożyłem moje myśli na słowo pisane co stawia pod znakiem zapytania czytelność tego artykułu. Nie wiem też czy jest napisany w zrozumiały sposób. Być może powinienem uzupełnić ten artykuł o jakieś treści, które pominąłem, dajcie mi znać w jakiejkolwiek formie czy któraś ze spraw potrzebuje dodatkowych objaśnień. Tak samo jeżeli macie jakieś pytania związane z tym tekstem i które pasują do III-go działu, piszcie śmiało, a ja postaram się na nie odpowiedzieć i opublikować we wspomnianym, III-rozdziale.

Subscribe
Powiadom o
173 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kamilulus
1 miesiąc temu

Hej, na YT w jednym ze starych filmów wspomniałeś chyba o wieku wszechświata który był inny niż ten znany z przyjętych źródeł. W Komentarzach kilka osób zarzucało CI Wtedy, że srogo się pomyliłeś, A Dziś sobie czytam

https://www.geekweek.pl/news/2020-08-04/jak-stary-jest-wszechswiat-nowe-badania-nie-zgadzaja-sie-o-miliard-lat/

(sorka za link ale w sumie ma związek z artykułem)

a pewnie z czasem będzie kolejna korekta potwierdzająca że wiedziałeś co mówisz 🙂

Pozdro and peace!!

Dorota Ewa
1 miesiąc temu

Czego unikac w swiecie fizycznym, aby po śmierci ciała fizycznego mieć świadomość tego, że nie żyjemy, że jesteśmy w Astralu, co się z nami dzieje?

Dorota Ewa
2 miesięcy temu

Czy astral jest tak samo niebezpieczny dla obenautów (istot żywych) jak dla istot po śmierci fizycznej? Czy niebezpieczeństwa dotyczą tylko niskich partii przestrzeni?

Rob
2 miesięcy temu

Witaj Mateuszu!! Na Twoją stronę natrafiłem czytając komentarze na stronie Fundacji Nautilus. Robisz świetną robotę, za którą dziękuję. Czy mógłbyś powiedzieć więcej o technicznym aspekcie podróży po międzystanie, mam tu na myśli skoki przestrzenne, które jak dobrze rozumiem znacząco przekraczają prędkość światła, ablo raczej działają na zasadzie tunelu nadprzestrzennego. Z poważaniem, Robert.

Riki
2 miesięcy temu

Ufff

Dziękuję
2 miesięcy temu

Swietnie to zobrazowales, Mateuszu. Bardzo klarownie. Co z tym „zrobic”? Chyba ‚poczuc’ bardziej, niz zrozumiec 😊

Jo

Krzysiek
3 miesięcy temu

Cześć Mateusz, opisujesz Świat "fizyczny" tak jak jest przedstawiany przez Naukowców/Nasa, czyli jak rozumiem z prespektywy Twoich doświadczeń potwierdzasz "Układ Słoneczny" ,kosmos, próznię,planety itd. ? Ja od kilku lat siedzę "w temacie" szukania odpowiedzi dotyczącym kształtu Ziemi i tego co przekazują "Naukowcy/Nasa" i dowody są niezaprzeczalne na oszustwa z tym związane … Nie wiem czy Ziemia jest "płaska" ale na pewno dla mnie nie jest wirującą piłką lecącą z oromnymi prędkościami w próżni Kosmosu … Widziałem w jednym z odcinku z Januszem że mówisz że Ziemia nie jest płaska ale czy mógłbyś napisać co widziałeś ? czy to wszystko się… Czytaj więcej »

Krzysiek
3 miesięcy temu
Odpowiedź do  Mateusz OOBE

🙂 Dzięki Mateusz że mimo swojej opinii na temat Ludzi którzy nie wierzą w oficjalną wersję budowy Ziemi zaakceptowałeś i odpowiedziałeś na komentarz, a co więcej pozwoliłeś abym podał jakieś "dowody" – to jest "klasa", brawo 😉 Chciałbym tylko nadmienić że gdy pierwszy raz usłyszałem kilka lat temu o tym że ktoś jeszcze może wierzyć w dzisiejszych czasach że Ziemia jest płaska, przy tylu osiągnięciach nauki, tylu "dowodach" i takiej technologii wywołał u mnie na prawdę niepohamowany śmiech 🙂 … ale że jestem osobą otwartą i na prawdę wielu rzeczy doświadczyłem już w życiu – jednym z nich było "bliskie… Czytaj więcej »

Krzysiek
3 miesięcy temu
Odpowiedź do  Mateusz OOBE

Ech, Mateusz, Mateusz … Mateusz 😀 WoW, ale żeś się rozpisał 😉 Dziękuję za tak szczegółową odpowiedź ALE absolutnie pominąłeś to co było przekazem tych pierwszych 2óch odcinków … chodziło głównie o to że Osoby/Naukowcy/Nasa mówią całkowicie sprzecznie o czymś tak(dla nich) podstawowym, jakim jest widoczność gwiazd w kosmosie … i nie mówią że je widać/albo nie widać przy odpowiednich warunkach/świetle, tylko że zawsze je widać gdy opuścimy Ziemię, a inni mówią że jest całkowita czerń – określają to jako "black void" – i że nic nie widać … aha, Panowie Massimino i Pettit oczywiście siedzą na "zielonym tle" i nikt… Czytaj więcej »

Miyawo
2 miesięcy temu
Odpowiedź do  Krzysiek

Tak jak napisał Mateusz, układ słoneczny jest skala makro budowy atomu. W próżni kazda ciecz staje się kulą. To samo jest z planetami i gwiazdami. Grawitacja a pomocniczo ruch obrotowy robią swoje. Ba.. Ziemia nawet jest splaszczona na biegunach.. a po co komplikowac i podawac takie informacje, skoro mozna by powiedziec ze jest kula i juz 🙂 Analizowalem plaska ziemie, widzialem filmy, linki na filmach z misji Apollo itp. kiedyś ludzie wierzyli ze ludzie ida do nieba a tam mieszka bog.. bo niebo bylo czymś nieosiągalnym. Wierzyli, ze ziemia jest plaska, bo widzieli ja tylko z jej powierzchni. Nie ma… Czytaj więcej »

Grzegorz
3 miesięcy temu

Witaj Mateuszu ! Na początek powiem trochę jak Ty – "Gościu ! Zajeb…ty artykuł ! ":-) Trochę bardziej poważnie. Super to wszystko przedstawiłeś i w tym artykule i w poprzednim !. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę dlaczego masz tylu słuchaczy i skąd taki był odzew na twoje filmy w NTV? Masz niesamowity dar przedstawiania faktów i bardzo barwny język. Od jakiegoś czasu zajmuję się szeroko pojętą duchowością, OOBE, LD , – tzn szukam, czytam, słucham, uczę się . Szukam w wielu źródłach i staram się filtrować, analizować i zrozumieć wiele kwestii. Tak jak wspomniałeś nie raz ( i w… Czytaj więcej »

Sabi
3 miesięcy temu

Witam! Wiedza jedno a umiejetnosc przekazania jej to drugie Panie MATEUSZU laczy Pan oba Pozdrawiam:)

Zuza
3 miesięcy temu

Cześć Mateuszu! To niezwykłe, że masz w sobie takie pokłady cierpliwości, żeby nam to wszystko starać się wytłumaczyć – w artykułach i komentarzach. Zastanawiam się czy jeśli nasze myśli są energią to czy możemy nimi kreować otaczającą nas rzeczywistość w świecie fizycznym? To jest jedna z teorii, która wydawała mi się sensowna w tej całej machinie, choć miałam założenie, że to by był tylko jeden z wielu czynników, który ostatecznie wpłynie na jej kształt (m.in. założony plan dla danej inkarnacji) I jeszcze jedno pytanie 😋 Jak mogę się rozwijać podczas obecnej inkarnacji, aby wynieść z tego jak najwięcej. Nie jestem… Czytaj więcej »

Bartosz
3 miesięcy temu
Odpowiedź do  Zuza

Cześć, podepnę się pod ten temat 🙂 Również często trafiam na tematykę kreowania naszego życia/zdarzeń,rzeczywistości za pomocą myśli czy intencji. Źródła "mówią" o pierwszej "gęstości"(chyba chodzi o pierwszy wymiar albo częstotliwość ?), który posiada wszelkie możliwe "potencjały"(chodzi o możliwości, rzeczy, sytuacje ?), a my za pomocą myśli kreujemy naszą "potrzebę, życzenie,intencję", a za pomocą energii "generatora" czyli obszaru serca wysyłamy "życzenie" właśnie do tego obszaru potencjału, a on odpowiada kreacją w naszej rzeczywistości(prawo przyciągania(film Sekret) ?). Czy jest to chociaż zbliżone do prawdopodobieństwa ?
 
Pozdrawiam 🙂