Ponowne początki znajomości

I. Wstęp.

Mając kilkuletnie doświadczenie w podróżach, ponownie, jednak w obecnym wcieleniu pierwszy raz, spotkałem w jednym z zewnętrznych obszarów Astralu podróżników o imionach Lupe i Blet, z którym przez kilka kolejnych lat, czasami, wspólnie podróżowałem.

Zaraz, zaraz, facet opuszcza swoje ciało fizyczne, a do tego ma wymyślonych przyjaciół? Tak, właśnie, że mam 🙂 Moje podróże z Lupe i Bletem były dla mnie na tyle zabawne i ekscytujące, że chętnie się z Wami tym podzielę w serii różnych wpisów, ale na początek opowiem w kilku słowach o początkach naszej znajomości. Dodatkowo wspólne podróże rzucają nieco światła na to, że w przestrzeni astralnej nie zawsze jesteśmy sami, lub otoczeni przypadkowymi/jednorazowymi bytami, których nigdy więcej nie spotkamy – z małymi wyjątkami, jak np. pomocnicy z grona istot naszego MTJ-a.

Blet w swojej strukturze rozwojowej nigdy nie doświadczył życia na Ziemi, w jakiejkolwiek formie. Wszystkie dotychczasowe wcielenia jego MTJ-a odbywały się w układzie planetarnym znajdującym się poza naszą Galaktyką, Drogą Mleczną, jednak w tzw. Grupie Lokalnej Galaktyk, w skład której wchodzi kilkadziesiąt galaktyk, w tym nasza. Układ planetarny, który zamieszkiwał Blet na przestrzeni kilkudziesięciu wcieleń składa się z 16-u planet, z których 9 ma bardzo dobre warunki do podtrzymania życia w jego najbardziej powszechnej formie – najbardziej powszechne formy życia oparte są na absorpcji energii z zewnątrz, np. w formie pokarmu lub w różnych formach energii jak w przypadku znanych nam roślin. Co prawda o roślinach mówi się, że są samożywne, czyli same potrafią wytwarzać pokarm, jednak energię (światła słonecznego) muszą pobierać z zewnątrz. Drugim warunkiem przypisującym do najbardziej powszechnych form życia jest opacie na znanych nam, sześciu pierwiastkach biogennych. Innymi słowy – mimo że ciało fizyczne Bleta różni się wyglądem w sporym stopniu od ciał ludzkich, to w jego wnętrzu zachodzą procesy życiowe bardzo podobne do tych, które zachodzą w ludzkich organizmach, czy też po prostu w większości form życia występujących na Ziemi.

Lupe, wszystkie „swoje” wcielenia przeżyła na Ziemi i od kilku wcieleń swojego MTJ-a decyduje się na to, żeby być kobietą i nosić imię Lupe. Trzy ostatnie wcielenia przeżyła w Hiszpanii, w której realizuje swoje przyziemne cele związane z rozwojem duchowym. Obecnie jest niespełna 40-letnią kobietą, pracującą jako psychiatra.

II. Spotkanie

Październik, 2009.

Po opuszczeniu ciała fizycznego, postanowiłem poeksperymentować w Międzystanie ze Strażnikami. Wyczekiwałem momentu, gdy wyczuję obecność jednego z nich, a następnie chciałem ukryć mój Ident na tyle szczelnie, żeby Strażnik nie wiedział kim jestem i obserwować jego reakcję. Strażnik pojawił się dosyć szybko, jednak w jakiś sposób odczytał mój Ident i jedyne co udało mi się wtedy zrobić, to zamknąć się w energetycznej bańce, która zakrzywiała kawałek przestrzeni Międzystanu. Będąc w mojej bańce, widziałem jak wymiar czasu zakrzywia się, a materia zaczyna się rozpadać, przez co obserwowałem poczynania Strażnika w jakby bardzo zwolnionym tempie. Strażnik najpierw wydobył z siebie kilka form energii w różnych kolorach, następnie zaczął łączyć je z energiami powszechnie występującymi w Międzystanie. Wyglądało to, jakby utrzymywał w swoim pobliżu kilka długich na ok. 2-3 metry świetlistych nitek, które zachowaniem przypominały ruch żywych węży. W momencie, gdy energie Strażnika zaczęły łączyć się z tymi z Międzystanu, utworzona została sfera przypominająca szary balon, który rozszerzał się we wszystkich kierunkach. W tamtym czasie nie wiedziałem jak opuścić OSPUO, ale miałem świadomość, że jeżeli znajdę się wewnątrz tej bańki, to zostanę uwięziony wewnątrz OSPUO tego Strażnika, więc postanowiłem dokonać bardzo szybkiego przefazowania, przesuwając fazę w różnych, losowych kierunkach, czego efektem było dostrojenie do nieznanego mi wcześniej miejsca. Otaczała mnie czerń i jedynie w znacznej oddali widziałem świetliste rozbłyski. Po chwili wyczułem, że jestem obserwowany przez istotę, której Ident wydał mi się znajomy. Rozejrzałem się w około i dostrzegłem, że zbliża się do mnie promieniująca ciepłą radiacją istota. Promieniowanie lekkiej, ciepłej radiacji można odczytać jako radość danej istoty. Nawiązał się między nami następujący, niewerbalny dialog:

Blet: Hello człowieku!

Ja: O, czyżbym spotkał innego podróżnika-człowieka?

Blet: podróżnika zamieszkującego fizyczność tak, człowieka nie.

Ja: Założyłem, że jesteś człowiekiem, ponieważ nie wyczułem, żebyś sczytywał ze mnie jakiekolwiek informacje, a przywitanie „hello” jest bardzo bliskie miejscu, w którym żyję w fizyczności.

Blet: Wiem. Sporo wiem o ludzkości.

Ja: Odwiedziłeś kiedyś Ziemię?

Blet: Haha Norweg, tak, wielokrotnie.

Ja: Zakładasz, że jestem Norwegiem?

Blet: Nie, Norweg to Twoje stare imię.

Ja: Wybacz przyjacielu, ale chyba mnie z kimś mylisz.

Blet: Znamy się od dawna, ale zmieniłeś swoje ciało fizyczne i niestety tego nie pamiętasz.

Ja: Ok, nie bardzo wiem co mam ci powiedzieć. Czego ode mnie oczekujesz?

Blet: Właściwie to niczego. Chcę cię po prostu obudzić, bo sam mnie kiedyś o to prosiłeś.

Ja: Obudzić, czyli sprawić, żebym wrócił do mojego ciała fizycznego?

Blet: Nie, obudzić w sensie przywrócić Twoją pamięć, ale o szczegółach opowiem później.

Ja: No dobra, to chociaż powiedz mi czy w moim poprzednim wcieleniu (wtedy jeszcze nie miałem wystarczającej wiedzy o tym, że to nie są moje wcielenia, tylko mojego MTJ-a) byliśmy przyjaciółmi czy wrogami.

Blet: Przyjaciółmi, przyjaciółmi – odpowiedział rozbawiony. Powiedziałeś mi wtedy, że za jakiś czas zakończysz swój obecny pobyt w fizyczności, ale postarasz się mnie odszukać w kolejnym wcieleniu.

Ja: No dobra. Trafiłem jednak do tego miejsca przypadkiem i chyba niewiele rozumiem z tego co powinienem teraz zrobić. Może po prostu na początek opowiesz mi trochę o sobie?

Blet zgodził się na to, jednak zaznaczył, że o niektórych sprawach powie mi w niedalekiej przyszłości.

Ja: Czyli nie jesteś człowiekiem. Zamieszkujesz więc inną planetę?

Blet: Tak, moja planeta nazywa się Sutwa 3 i znajduje się w sąsiedniej do Drogi Mlecznej galaktyce.

Ja: Jesteś przedstawicielem super zaawansowanych „kosmitów”?

Blet: Nie, super zaawansowanych to nie, ale w rozwoju technologicznym jesteśmy jeden krok przed ludzkością, jednak nikomu z nas nie udało się jeszcze fizycznie opuścić naszego układu planetarnego, ani też nie jesteśmy jeszcze samowystarczalni energetycznie.

Ja: No dobrze, a w jaki sposób opuszczasz swoje ciało fizyczne?

Blet: Niektórzy przedstawiciele cywilizacji do której należę, mają coś, co określiłbyś jako problemy genetyczne, z których wynikają pewne cechy ułatwiające nam podróże.

Ja: Hm, a posiadacie już stabilnie działające komputery kwantowe? (o cóż innego mógłby zapytać programista…).

Blet: Przestań już być takim nudziarzem, leć za mną.

Blet tak szybko zmieniał kierunki lotu i częstotliwości dostrojeń, że ledwo mogłem za nim nadążyć. Bywały też momenty, w których zupełnie traciłem go „z oczu” i nie wiedziałem, w którym kierunku mam się udać. Podczas któregoś z moich kolejnych zagubień Blet zatrzymał się na chwilę i w żartobliwy sposób powiedział: kiedyś lepiej potrafiłeś latać. Obecnie jesteś pierdołą i mam nadzieję, że szybko się to zmieni, bo tak, to my sobie przyjacielu nie polatamy. Będę zmieniał fazy trochę wolniej, ok?

Od tego momentu nie miałem już problemu, żeby za nim nadążyć. W odczuciu po kilkudziesięciu minutach Blet zakomunikował mi, że dotarliśmy na miejsce.

Znajdowaliśmy się w obszarze Astralu, który w pewnym stopniu przypominał fizyczność, ze wszystkimi jego aspektami. Obszar ten był porośnięty ogromnie wysokimi drzewami, których gałęzie były kołysane przez wiatr. Gdy tylko gałąź jednego drzewa dotknęła innego, rozchodził się nieznaczny błysk żółtego światła i pojawiał się dźwięk przypominający zderzenie dwóch metalowych przedmiotów. Z zaciekawieniem przyglądałem się temu zjawisku, gdy nagle wtrącił Blet: te błyski to wymiana energetyczna. To jedno z miejsc, w których zachodzi proces stabilizacji energii. Nie wiedziałem co to dokładnie oznacza, ale nie chciałem dopytywać o szczegóły. To miejsce było dla mnie tak piękne, że chciałem się nim delektować.

Mój spokój przerwała kobieta, wyglądająca jak człowiek, która klepnęła mnie w ramię krzycząc do mnie z uśmiechem: „Obudź się”. W miejscu, w którym mnie dotknęła zaszedł dokładnie ten sam proces, który zachodził we wzajemnie dotykających się koronach wcześniej opisanych drzew. Lekko zdezorientowany odpowiedziałem, że przez to miejsce trudno mi się skupić na czymkolwiek innym. Kobieta zaśmiała się mówiąc, że nie taki rodzaj przebudzenia miała na myśli. Uderzyła mnie w ramię jeszcze mocniej, ponownie mówiąc: „no obudź się!”. Byłem jeszcze bardziej zdezorientowany. Blet spojrzał na mnie z politowaniem i powiedział: dotknij przyjacielu jednego z tych drzew. Gdy tylko to zrobiłem, poczułem, że struktura mojego ciała astralnego kostnieje, a ja nie mogę się ruszyć. Kilka chwil później struktura mojego ciała astralnego znów się zmieniła. Tym razem czułem, że jestem wykonany z roztrzaskanych kawałków szkła, które specyficznie szeleszczą przy każdym moim ruchu. Wyczuwalne odłamki szkła przybrały formę płynną i zostały wciągnięte wewnątrz mojego ciała astralnego. Gdy spojrzałem na jego strukturę energetyczną, dostrzegłem, że pojawiły się tam nowe typy energii, których wcześniej nie posiadałem. Z każdą sekundą czułem, że poziom mojej energii wzrasta, aż do kulminacyjnego momentu, w którym moje ciało astralne nie mogło pomieścić większej ilości, szybko się rozrastających, nowych form energii i część z nich została wypromieniowana na zewnątrz w postaci ogromnie silnej radiacji. Cały proces przeszedł automatycznie, bez żadnego mojego świadomego udziału – a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Odsunąłem się kilka kroków od drzewa, które wcześniej dotknąłem. Kobieta podeszła do mnie i kolejny raz uderzyła mnie w ramię nakazując mi obudzenie się. W momencie, gdy dotknęła mojego ramienia, pomiędzy nią, Bletem, a mną zaczęła krążyć energia, przypominająca energetyczny, kwiecisty wieniec. Czułem i słyszałem wszystkie myśli, które zachodziły w jaźni kobiety i Bleta – najpierw w formie chaotycznych szeprów, po kilku minutach chaotyczne szepty zmieniły się w dobrze rozumiane przeze mnie słowa. Następnie w kilka krótkich chwil w formie filmowych klatek została mi pokazana cała, wcześniejsza znajomość z Bletem i tą kobietą. Kobieta ma na imię Lupe i tak jak ja jest Ziemską podróżniczką, która mieszka obecnie w Hiszpanii.

Ogrom wspomnień, które zaczęły do mnie docierać sprawił, że w odczuciu Lupe i Bleta popadłem w tymczasowy letarg. Dopiero gdy przetworzyłem pakiet wspomnień, który otrzymałem, mogłem wybudzić się ze stanu, w którym się znalazłem i powrócić do rozmowy z moimi towarzyszami.

Dowiedziałem się wtedy, że Lupe i Bleta poznałem kilkaset lat wcześniej, wg czasu Ziemskiego, w czasie wspólnego udziału w szkoleniu prowadzonym przez istotę, która to przekazywała początkującym podróżnikom – cała trójka należała wtedy do grupy Niebieskich – informacje o tym, jak manipulować różnymi typami energii tworzącymi zewnętrzną powłokę ciała astralnego w ten sposób, aby móc podróżować po różnych, wcześniej niedostępnych dla nas, obszarach astralu.

Ciało astralne składa się z różnych typów energii, mających różną gęstość i różny ładunek radiacyjny. Niektóre typy energii ciała astralnego mogą nie być zgodne z radiacją danego obszaru Astralu, przez co przebywanie w tym obszarze nie będzie dla nas możliwe, lub nie będziemy mogli się odpowiednio dostroić do tego obszaru i wszystko co wtedy zobaczymy to otaczająca nas biel. Umiejętność tymczasowego odrzucenia pewnych typów energii jest jedną z ważniejszych umiejętności, jeżeli chcemy móc podróżować do bardzo dalekich obszarów Astralu. W moim przypadku nabycie i dokładne zrozumienie tej umiejętności było kluczowe do tego, żeby następne, czekające w kolejce, inkarnacje mojego MTJ-a mogły należeć do grupy Zielonych.

Wspomniane szkolenie trwało w odczuciu kilkanaście miesięcy. W jego trakcie wspólnie z Lupe i Bletem głównie metodą prób i błędów poznawaliśmy tajniki podróżowania po różnych rewirach, częstotliwościach i płaszczyznach Astralu. Oczywiście nie oznacza to, że zwiedziliśmy cały Astral wzdłuż i wszerz. Nie zwiedziliśmy nawet ziarnka piasku z bezkresnej pustyni będącej Astralem. O tym jak duży jest Astral pisałem w artykule pt. Wielowymiarowość.

III. Pierwsze wspólne podróże

Autor powyższej grafiki: Stuart Lippincott

Opis jednej z naszych dawnych, pierwszych, wspólnych podróży.

Po odbyciu kolejnej z cyklu lekcji nasza trójka postanowiła udać się w celach eksperymentalnych do wcześniej ustalonego miejsca w obszarze Lim, odbyć rozmowę, a następnie wrócić do miejsca, w którym wcześniej się spotykaliśmy i wymienić się naszymi spostrzeżeniami dotyczącymi podróży i rozmowy. Po zakończeniu rozmowy w obszarze Lim, wspólnie wróciliśmy do wcześniejszej, wysoko radiacyjnej lokalizacji i wymieniliśmy nasze spostrzeżenia. O ile treść rozmowy w pełni się zgadzała, to opis miejsca, w którym się znajdowaliśmy nie posiadał cech wspólnych w naszych opisach – mimo że posiadaliśmy umiejętność wiernego opisu otoczenia, z pominięciem własnych nadinterpretacji czy subiektywnych odczuć.

Lupe opisała miejsce, w którym się znajdowaliśmy jako płaskowyż porośnięty gęstymi trawami, otoczony morzem. W miejscu tym wiał silny wiatr. Staliśmy na zboczu klifu i tam prowadziliśmy naszą rozmowę w werbalny sposób.

Blet określił miejsce, w którym się znajdowaliśmy jako obszar bez widocznych cech fizyczności, o umiarkowanej radiacji, w którym można było wyczuć Identy sztucznych kreacji. Rozmowę prowadziliśmy w niewerbalny sposób.

Ja opisałem to miejsce jako ogromną bibliotekę, z bardzo wysokimi regałami, w której siedzieliśmy przy jednym z niezliczonej ilości stołów. Przy innych stołach siedziały sztuczne kreacje, które przysłuchiwały się naszej, werbalnej rozmowie.

Byliśmy zatem w dokładnie tym samym miejscu, bo każde z nas wyczuwało bardzo bliską obecność pozostałej dwójki, jednak odebraliśmy otoczenie w zupełnie inny sposób. W tamtym czasie żaden z nas nie wiedział dlaczego tak się stało. Nie wiedzieliśmy również dlaczego wyczuwaliśmy obecność towarzyszy i dlaczego treść naszej rozmowy była wspólnym, precyzyjnym mianownikiem.

Podczas kolejnych lekcji poznaliśmy wyjaśnienie tego dosyć istotnego – i poruszanego przez wielu Obenautów – problemu. O ile cała nasza trójka znajdowała się w tej samej lokalizacji, to przez brak umiejętności kontrolowania poszczególnych dostrojeń związanych z energiami ciała astralnego, nie byliśmy na tej samej płaszczyźnie dostrojenia. Można to porównać do sytuacji, w której bierzemy trzy kartki papieru, na środku każdej z nich rysujemy kropkę, a następnie układamy kartkę jedną na drugiej. Każda z kropek ma własną przestrzeń, czyli własną kartkę, ale jednocześnie jako, że wszystkie trzy kropki są fizycznie blisko siebie (kartki leżą jedna na drugiej), to potrafią na siebie wzajemnie oddziaływać. Uwolnienie się od tego problemu jest złożonym procesem, ponieważ wymaga od podróżników umiejętności kontrolowania dodatkowych wymiarów w miejscach, w których proces ich kontroli nie zachodzi automatycznie.

Przejęcie kontroli i właściwe dostrojenie do dodatkowej 5-wymiarowej płaszczyzny jest trudną umiejętnością nazwaną przeze mnie Głębokim Fazowaniem, której może nas nauczyć jedynie ktoś, kto sam dobrze ją zrozumiał i opanował. Samodzielnie tej umiejętności nie posiądziemy, tak samo jak kilkuletnie dziecko, które weźmie do ręki książkę. Bez znajomości liter nie będzie potrafiło samodzielnie nauczyć się czytać. Dodatkowo ta umiejętność pozwala nie tylko dostroić się do dodatkowego/dodatkowych wymiarów przestrzennych, jak również zestroić się z dostrojeniami innych podróżników, tak, aby wspólnie znaleźć się na jednej płaszczyźnie, czy na jednej „kartce papieru”.

Sytuacje, w których podróżnicy wyczuwają w Astralu swoją obecność i nawiązują kontakt, ale w zupełnie inny sposób opisują miejsce, w którym się znajdowali są częste i są jedynie wynikiem braku odpowiednich umiejętności.

Mitem jest to, że podczas podróży astralnych większość umiejętności nabywamy samoistnie i w łatwy sposób. Bez wewnętrznych przemian polegających na zdobywaniu i rozumieniu wiedzy oraz odpowiedniej filozofii będziemy mogli posiąść jedynie najbardziej podstawowe umiejętności, zamykając się tym samym na bardziej złożony i przemyślany rozwój. Każda nowa, dobrze rozumiana i dobrze opanowana umiejętność jest naszym dodatkowym narzędziem, które w wykładniczy sposób zwiększa nasze możliwości podróży, ale jednocześnie wymaga to sporej ilości pracy. Kolejnym, częściowym mitem jest to, że powinno się podróżować do osób, a nie do konkretnych miejsc, ponieważ zmysł identyfikacyjny ciała astralnego łatwo obierze kurs w kierunku Identu istoty, którą chcemy odwiedzić. Miejsca jako takie nie mają swoich Identów, ale mając szereg informacji dotyczących lokalizacji i zakresu częstotliwości danego obszaru, możemy dotrzeć do niego w taki sam sposób, w jaki docieramy do konkretnych istot. Powiedzenie o podróżach do osób, a nie do miejsc utarło się mocno w świadomości początkujących podróżników tylko dlatego, że jest to po prostu łatwiejsze i nie wymaga złożonych procesów rozwojowych.

 

Po kilkunastu podróżach i zdobyciu sporego zaplecza wiedzy dotyczącej pracy z częstotliwościami Astralu potrafiliśmy bez większych problemów wspólnie dotrzeć do dalekich, mocno radiacyjnych obszarów i postrzegać je w ten sam sposób.

IV. Przekazywanie umiejętności

Nie ma możliwości, aby przekazać innej istocie umiejętność wraz z pełną wiedzą o tym jak z niej korzystać w prosty, zautomatyzowany sposób, jak ma to miejsce w przypadku przesyłania pełnych pakietów myślowych. Aby nabyć nową umiejętność należy samodzielnie przejść przez wszystkie niezbędne cykle, czyli wiedzę teoretyczną, ugruntowanie filozoficzne i wiedzę praktyczną. Wyjątkiem są tu jedynie umiejętności, które nasz MTJ nabył w cyklu innych wcieleń, i albo dana istota (inkarnacja MTJ-a) przekaże nam ją „osobiście”, albo skorzystamy z miejsc, których pola energetyczne potrafią odczytać i nabyć daną umiejętność bezpośrednio od zasobu pamięciowego jakim jest nas MTJ.

Dopisek dotyczący obcych cywilizacji. Kilka poniższych zdań jest efektem tego, że w krótkim czasie po publikacji tego wpisu dostałem od Was sporo pytań (czy to ma e-mail czy w formie komentarzy, których większość usunąłem) dotyczących szczegółów związanych z Bletem i jego cywilizacją. Opisy przedstawicieli obcych cywilizacji, ich anatomii, struktury społecznej, ekonomii, medycyny, architektury, osiągnięć technologicznych, wierzeń, fauny i flory planet, które zamieszkują są dla mnie mało istotne i nie wpisują się w kontekst mojej strony internetowej. Gdybym zaczął opisywać wcześniej przytoczone sprawy, to szybko z astralnego podróżnika, w opinii wielu ludzi stałbym się badaczem obcych cywilizacji i ogólnej tematyki UFO, a tego wolę uniknąć. Nie widzę większego sensu w pobieżnej charakterystyce wybranych, obcych cywilizacji jeżeli nie będzie to miało związku z tym co chcę zaprezentować w danym wpisie, ponieważ niewiele to wniesie do ogólnego tematu podróży astralnych. Jeżeli jednak kogoś ten temat interesuje ponadprzeciętnie to zapraszam do przejrzenia i ewentualnego skorzystania z działu Konsultacje – wtedy prywatnie mogę odpowiedzieć na szczegółowe pytania.

Małe sprawy bieżące. Kamerę mam, tło do nagrywania kupione, mikrofon również, statyw, hm, pewnie niebawem nagram film – kontynuację rozmów podjętych z Januszem Zagórskim.

Subscribe
Powiadom o
97 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Norbert
1 miesiąc temu

Czy teraz w naszym świecie fizycznym pamiętasz dokładnie całą znajomość z Lupe i Blatem?

Smoki
1 miesiąc temu

Witaj Mateuszu. Cudowny, nostalgiczny poniekąd wpis. Przeczytałam go co najmniej kilkanaście razy. Wydaje mi się jakbym dokładnie tą samą historię kiedyś usłyszała, a co więcej, mam odczucie jakbym tą historię słyszała właśnie od Ciebie, opowiadaną przez Twój bardzo charakterystyczny głos. Mam bardzo nietypowe pytanie i będę bardzo wdzięczna jeżeli mi na nie odpowiesz. Ja czasami gdy coś czytam, lub piszę jakiś tekst (jestem z zawodu copywriterem) to zawsze słucham jakiejś muzyki i potem kojarzę dany kawałek muzyczny z konkretną czynnością, którą wtedy wykonywałam. Czy zdradzisz nam jakiej muzyki (o ile w ogóle jakiejś) słuchałeś pisząc ten tekst? Z wyrazami szacunku,… Czytaj więcej »

Smoki
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Mateusz OOBE

Dziękuję 🙂 🙂

Matifan vel Bocian ;-)
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Mateusz OOBE

Pierwszy link bardzo trafił w me gusta muzyczne 🙂
PS: Czy w astralu istnieje muzyka? W sensie, czy byty sobie słuchają muzyki z całego wszechświata?

Matifan
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Mateusz OOBE

Niesamowite, czyli teoretycznie mógłbyś zostać kompozytorem hitów muzycznych zapożyczając co lepsze kawałki z astralu 😉

Sztuka w Obe
24 dni temu
Odpowiedź do  Mateusz OOBE

Malowanie, rysowanie jest najskuteczniejszym „portalem” z innymi wymiarami jaki odkryłem w obecnym życiu. Wtedy czuję, jak świadomość „przełącza” się w jakiś sposób na znacznie subtelniejsze odbieranie informacji, gdzie umysł nie ma szans nadążyć. To także „szansa” na komunikację z innymi Istnieniami, z którymi bardzo pragnę się łączyć ( taka głęboka tęsknota, czy nostalgia za tamtymi światami ) . Bardzo często widzę wewnętrznym wzrokiem te postaci, zanim się jeszcze pokażą na płótnie, aby potem je zmaterializować, choćby na chwilę, to traktuje to zawsze jako cenne Spotkanie. jak opowiadam o tym bliskim, czy znajomym, trochę mam wrażenie że postrzegają to jako mowę… Czytaj więcej »

Ewka
1 miesiąc temu

Hej Mateuszu, Uwielbiam Twoja stronę i dołączam do tych, którzy nie mogą doczekać się kolejnego artykułu. Filmików z P. Januszem również. Czytając o Twoich podróżach uświadamiam sobie, że pragnienie czarów w ludzkiej nieświadomości może być odbiciem życia w astralu. I potem powstają takie filmy jak Harry Poter czy bajka Dragon Ball gdzie się lata i ogółem można cuda i też trzeba umieć panować nad energią itp. Mateuszu, mam pytanie do artykułu- co mogłoby się stać gdybyś został uwięziony wewnątrz OSPUO tego Strażnika? A możesz coś więcej napisać o strażnikach, jak to widzisz co to jest? coś jak program antywirusowy? Też jestem ciekawa… Czytaj więcej »

toja
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Ewka

Odnośnie strażników – czy czytałaś:
https://podroze-astralne.pl/czy-doswiadczac-oobe-i-jak-to-robic/#ix ?

Ewa
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  toja

Dzięki :* idę czytać

Ewa
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Mateusz OOBE

Mateuszu dzięki za odpowiedź, za linki 🙂 czytałam wszystko na stronie ale mogłam coś przegapić. Mateuszu ogromnie cieszy mnie informacja, że masz takie bogate plany pisarskie 😻

Pozdrawiam!

toja
2 miesięcy temu

Czy podczas wspólnej podróży możesz wrócić do Miedzystanu przy planecie Sutwa3 żeby obejrzeć odbitkę ich planety? Czy też dostałeś rotę od Bleta?

Widziałeś zwierzęta z tej planety? I czy mają komputery kwantowe? 🙂

Pawełek
2 miesięcy temu

Cześć Mateusz,

Fascynująca opowieść, czy na planecie Sutwa 3 inkarnowały istoty wyższe? Jak u nas np. Jezus?

Pozdrawiam serdecznie

krzychoo
2 miesięcy temu
Odpowiedź do  Mateusz OOBE

Ups, trochę się wetnę w temat. 🙂 Napisałeś Matuszu, że system przekonań nie ma dla nas żadnego znaczenia. Przynajmniej wydaje mi się, że taką twoją wypowiedź gdzieś tutaj przeczytałem.
Czy aby na pewno? Tu na płaszczyźnie fizycznej widać wyraźnie jak nas blokuje i ogranicza. Dalej nie piszę, bo nie chcę rozpoczynać burzy. Ale zapewne domyślasz skąd moja dygresja. 🙂

Pozdrawiam 🙂

Zuza 70
2 miesięcy temu

Mateusz relacja przepiękna! Wszystkie artykuły czytam z zaciekawieniem i coraz to większym zaufaniem bo w wieku 70-ciu lat nauczyłam się selekcjonować tego typu wiedze. Twoja wiedza przekazywana nam prowokuje mnie do wielu przemyśleń,analiz i wielu pytań/nie jestem czynną podróżniczką ,sam odradzasz osobom z nadwrażliwością , ja nią jestem/ Być może doświadczam podróży nieświadomie- bo pasjonuje mnie ten temat od 40-tu lat. Odnoszę wrażenie- jedn Mateusz nagrywa relacje filmowe-drugi pisze artykuły, ale OBAJ jesteście świetni!. Wszystko o czym opowiadasz i piszesz jest tak fascynujące i piękne,aż się prosi o malowanie obrazów i nakręcenia filmu/przez P.Bagińskiego/ Proszę przekazać swojemu MTJ -Podziękowania za… Czytaj więcej »

krzychoo
2 miesięcy temu
Odpowiedź do  Mateusz OOBE

@Zuza 70. Serdecznie pozdrawiam. 🙂 W Polsce osoby w twoim wieku, interesują się na ogół Radiem Maryja, a nie twórczością Bagińskiego i jej przekazem. Serce we mnie normalnie mocniej zabiło ze wzruszenia. Oby jak najwięcej takich osób jak ty. 🙂

Ola
2 miesięcy temu

Witam Panie Mateuszu, już nie mogę doczekać się na Pana filmy. Te u Janusza przesłuchałam już wielokrotnie. Pozdrawiam serdecznie
Ola

Marek
2 miesięcy temu
Odpowiedź do  Ola

Janusz wyciąl sporo, mówiłeś że powinien powstać z tego jeszcze 1 film..a niestety nie powstał. A może zacznij od początku po swojemu?

Matifan
2 miesięcy temu
Odpowiedź do  Mateusz OOBE

Czy mógłbyś powiedzieć, co zaszło miedzy wami, że nie zgodziłeś się na publikację tych nakręconych już odcinków i przestałeś kręcić z Januszem kolejne?

Maciej
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Mateusz OOBE

Dzień dobry. Mateuszu, to mi się najbardziej podoba, to jest to co bardzo cenię, „dotrzymanie zasad umowy”, „uszanowanie prośby drugiej osoby”, „szacunek dla partnera” itd.itd.- postąpiłeś słusznie chociaż wszyscy na tym ucierpieliśmy bo skończyły się nie publikowane w takiej formie filmy, których niestety nigdzie nie znajdziesz. Nie oceniam postępowania J.Zagórskiego ale jest ono dalekie od postępowania ludzi honoru, wskazuje też na to jego sposób bycia. Krzycho-ja mam 77 lat i moje zainteresowania to OOBE, obce cywilizacje, sesje hipnozy regresyjnej, walk-in, nasz MATRIX stworzony przez Archontów i wszystko co jest związane z tamtą stroną, Planeta otrzymuje takich jak Mateusz. którego zadaniem… Czytaj więcej »

Artur
2 miesięcy temu

Dziękuję, że to robisz, świetna robota, pozdrawiam serdecznie

krzychoo
2 miesięcy temu

Dzięki. Bardzo ciekawa relacja. Naprawdę przyjemnie się ją czyta. 🙂 Mam dwa pytania: 1. W jakiej formie fizycznej występuje/występował na swojej planecie Blet? Z jaką formą życia na Ziemi można by go najbardziej trafnie porównać? 2. Napisałeś: „Lupe, wszystkie „swoje” wcielenia przeżyła na Ziemi i od kilku wcieleń swojego MTJ-a decyduje się na to, żeby być kobietą i nosić imię Lupe. Trzy ostatnie wcielenia przeżyła w Hiszpanii, w której realizuje swoje przyziemne cele związane z rozwojem duchowym. Obecnie jest niespełna 40-letnią kobietą, pracującą jako psychiatra.” Chyba tu dokonałeś pewnego skrótu myślowego. Przecież samoświadomość, żyje tylko raz. Dlaczego więc samoświadomość Lupe… Czytaj więcej »

krzychoo
2 miesięcy temu
Odpowiedź do  Mateusz OOBE

Dzięki za odpowiedź. Ale jeszcze tak w temacie mojego pierwszego pytania sprecyzuję. Piszesz sześć par rąk, dwie pary czynne, trzecia uwsteczniona. Czyli teoretycznie pod względem kończyn można by porównywać ten gatunek z ziemskimi chrząszczami. Ale pozornie, bo jeszcze na czymś muszą chodzić. Wywodzą się z pajęczaków? To oczywiście ziemskie porównanie.
Jak się rozmnażają? Są żyworodni, czy jajorodni? A może przez podział? Obojniaki, dwie płcie czy więcej? Wybacz, w niektórych tematach cisnę. To małpia ciekawość. 🙂

Czy jego gatunek rozwinął jakąś technologię?

Pozdrawiam 🙂

krzychoo
2 miesięcy temu
Odpowiedź do  Mateusz OOBE

Bardzo dziękuję za odpowiedź. Temat życia na innych planetach, do tego życia świadomego, niezwykle mnie interesuje. Tak masz rację, przejęzyczyłem się. Nie sześć par kończyn, tylko trzy. 🙂

Pozdrawiam serdecznie :).

Yach
2 miesięcy temu

Super 😊 ja dzisiaj nauczyłem się ponownie technik latania w podstawowej formie 😊